Makaron penne często trafia do koszyka z myślą o szybkim obiedzie, choć ten kształt daje znacznie więcej niż zwykły sos pomidorowy na co dzień. Rurki ścięte pod skosem dobrze trzymają gęste sosy, sprawdzają się w zapiekankach i ułatwiają przygotowanie sycącego posiłku z kilku prostych składników.
W tekście znajdziesz, czym penne różni się od innych rodzajów makaronu, skąd się wywodzi i do jakich dań pasuje najlepiej. Pokażemy też, na co zwracać uwagę przy zakupie i jakie marki mają go w swojej ofercie.
Czym wyróżnia się makaron penne na tle innych kształtów?
Penne daje większą kontrolę nad daniem niż wiele innych kształtów makaronu. Ścięte końcówki ułatwiają nabieranie sosu, a pusty środek zatrzymuje go także w środku. Po wymieszaniu sos nie zostaje tylko na powierzchni, ale trafia do prawie każdego kęsa. Przy gęstszych sosach różnicę widać już po pierwszej porcji.
Dużo zmienia też rowkowana powierzchnia, jeśli wybierasz penne rigate. Taki wariant lepiej trzyma sosy pomidorowe, śmietanowe i warzywne z drobnymi kawałkami składników. Gładkie penne lisce sprawdza się przy sosach lżejszych i bardziej jednolitych. W sklepie najlepiej zwracać uwagę na nazwę „penne” i dopisek określający powierzchnię.
Ten kształt dobrze znosi mieszanie, zapiekanie i przechowywanie po ugotowaniu. Długie makarony łatwiej się sklejają albo łamią przy przekładaniu do pojemnika, a penne zachowuje formę także wtedy, gdy trafia do sałatki, lunchboxa albo naczynia żaroodpornego. To wygodny wybór, gdy gotujesz od razu 3-4 porcje i część obiadu zostaje na później.
Łatwo też dopasować porcję do rodzaju dania. Na obiad z sosem zwykle wystarcza 80-100 g suchego makaronu na osobę, do sałatki 50-70 g, a do zapiekanki 70-90 g. Penne po ugotowaniu zwiększa objętość na tyle, że talerz wygląda pełniej bez dokładania dużej ilości dodatków. To ułatwia przygotowanie sycącego posiłku bez nadmiaru sera, śmietany czy tłustego mięsa.
Penne łatwo nabrać widelcem, nie trzeba go zwijać ani kroić. Dobrze łączy się z kawałkami kurczaka, tuńczykiem, pieczonymi warzywami czy mozzarellą. Jeśli szukasz uniwersalnego makaronu do szybkiego obiadu i dań przygotowywanych wcześniej, penne daje więcej możliwości niż delikatniejsze, mniej stabilne kształty.
Skąd wziął się makaron penne i jak trafił do codziennej kuchni?
Nazwa pochodzi od włoskiego słowa „penna”, czyli pióro albo stalówka. Widać to po skośnie ściętych końcach, które od razu odróżniają penne od prostych rurek znanych wcześniej. Za przełomowy moment uznaje się drugą połowę XIX wieku, kiedy we Włoszech upowszechniły się maszyny tnące makaron pod skosem w powtarzalny sposób. Produkcja na większą skalę stała się wtedy szybsza i bardziej równa.
To właśnie dlatego penne szybko wyszło poza lokalne kuchnie. Włoscy producenci najpierw rozpowszechnili je na rynku krajowym, a później w eksporcie, bo dobrze znosiło suszenie, pakowanie i transport. W domowej kuchni też sprawdzało się bez problemu – ten sam kształt pasował do szybkiego obiadu w środku tygodnia, dania z piekarnika i zimnej sałatki.
Z czasem penne przestało kojarzyć się wyłącznie z kuchnią włoską i trafiło do codziennego gotowania w całej Europie. W Polsce zadomowiło się szczególnie mocno wraz z rozwojem sprzedaży makaronów suchych w supermarketach w latach 90. i 2000., kiedy obok spaghetti zaczęły pojawiać się bardziej funkcjonalne kształty do szybkich sosów i dań dla całej rodziny. Penne wygrało prostotą – łatwo odmierzyć porcję, wygodnie je ugotować, a po wymieszaniu z dodatkami dobrze trzyma formę na talerzu i w pojemniku.
Do jakich sosów makaron penne pasuje najlepiej?
Przy penne najlepiej sprawdzają się sosy średnio gęste i z drobnymi kawałkami składników. Zbyt rzadki spłynie na dno talerza, a bardzo ciężki oblepi makaron tylko z zewnątrz i słabiej wejdzie do środka. Jeśli sos ma zatrzymywać się w rowkach i wypełniać rurki, powinien mieć konsystencję bliższą gęstej passacie niż zupie pomidorowej.
Najłatwiej dobrać sos do rodzaju penne:
- Penne rigate – dobrze trzyma sosy pomidorowe, mięsne, warzywne i serowe z drobną strukturą.
- Penne lisce – lepiej wypada z gładszymi sosami, na przykład na bazie oliwy, masła, śmietanki albo delikatnie zmiksowanych warzyw.
Najlepiej sprawdzają się cztery grupy sosów:
- Sos pomidorowy z dodatkami – passata, czosnek, oliwa, cebula, oliwki, kapary, tuńczyk, podsmażona cukinia, bakłażan albo kawałki mozzarelli. Pomidor dobrze trzyma się rowków, a drobne dodatki wpadają do środka makaronu.
- Sos śmietanowy lub serowy – śmietanka 18-30%, parmezan, gorgonzola, ricotta, mascarpone. Tu trzeba pilnować proporcji. Na 250 g suchego makaronu zwykle wystarcza 180-250 ml płynu i 40-80 g sera. Większa ilość szybko daje ciężkie, zbite danie.
- Ragù i sosy z mięsem mielonym – wołowina, indyk, kurczak, salsiccia. Penne dobrze trzyma mięso rozdrobnione na małe kawałki, lepiej niż długie makarony, przy których część sosu zostaje na talerzu.
- Sosy warzywne – z pieczonej papryki, brokułu, kalafiora, dyni, szpinaku z czosnkiem. Najlepszy efekt daje połączenie gładkiej bazy z częścią warzyw zostawionych w drobnych kawałkach.
Żeby sos i makaron dobrze się połączyły, warto dokończyć gotowanie razem przez 1-2 minuty na patelni. Wtedy skrobia z penne zagęszcza całość i łączy tłuszcz z wodą. Samo polanie ugotowanego makaronu sosem daje słabszy efekt, zwłaszcza przy lżejszych sosach na oliwie lub maśle.
Są też połączenia, które wypadają słabiej. Bardzo rzadkie sosy na bulionie, duże kawałki duszonego mięsa i surowe, wodniste pomidory słabo pasują do tego kształtu. Jeśli składniki są zbyt duże, lepiej pokroić je do wielkości 1-2 cm. Wtedy wpadają do rurek albo zatrzymują się między nimi, zamiast zsuwać się z widelca.
Przy szybkim obiedzie dobrze sprawdzają się zestawy, które da się zrobić w 15-20 minut:
- passata, czosnek, chili, oliwa, garść parmezanu
- śmietanka, szpinak, czosnek, łosoś w kawałkach
- masło, pieprz, gorgonzola, orzechy włoskie
- pomidory z puszki, cebula, indyk mielony, oregano
- pesto, kilka łyżek wody z gotowania, fasolka szparagowa albo cukinia
Przy pesto albo bardzo gęstych sosach dodaj 3-5 łyżek wody po gotowaniu na każde 250 g makaronu. Bez tego penne łatwo robi się suche, bo sos zatrzymuje się głównie w rowkach i na powierzchni. Niewielka ilość skrobiowej wody lepiej rozprowadza sos, bez rozwadniania smaku.
Jak gotować penne, żeby nie było zbyt twarde ani rozgotowane?
Najprostszy punkt wyjścia to 1 litr wody na 100 g makaronu i 7-10 g soli na każdy litr. Przy mniejszej ilości wody penne szybciej obniża temperaturę garnka po wrzuceniu, zaczyna się sklejać i łatwiej o nierówne ugotowanie – środek zostaje twardszy, a zewnętrzna warstwa mięknie za szybko. Garnek powinien być na tyle duży, żeby rurki mogły swobodnie krążyć od pierwszych sekund gotowania.
Czas z opakowania traktuj jako zakres do sprawdzenia, a nie sztywną zasadę. Zacznij próbować 2 minuty przed końcem. Dobre penne stawia lekki opór w środku, ale nie ma surowej, białej kreski po przegryzieniu. Jeśli makaron ma jeszcze trafić na patelnię z gorącym sosem, wyjmij go 1 minutę wcześniej. Do sałatki albo zapiekanki kończ gotowanie odrobinę wcześniej niż do podania od razu, bo później zmięknie jeszcze od dressingu, pieczenia albo ponownego podgrzewania.
Po wrzuceniu do wrzątku zamieszaj od razu, a potem jeszcze raz po 1-2 minutach. To wystarcza, żeby rurki nie przywarły do dna i nie posklejały się ze sobą. Ogień trzymaj taki, żeby woda wyraźnie wrzała, ale nie kipiała gwałtownie. Zbyt słaby ogień wydłuża gotowanie i pogarsza strukturę, zbyt mocny częściej kończy się wykipieniem skrobiowej piany.
Najczęstsze błędy da się łatwo wyłapać już przy pierwszej porcji:
- za mało wody – makaron klei się i gotuje nierówno
- wrzucenie do letniej zamiast mocno wrzącej wody – penne pęcznieje z zewnątrz, zanim środek zdąży dojść
- brak mieszania na początku – część rurek skleja się w jeden blok
- gotowanie „na zapas” kilka minut dłużej – po połączeniu z sosem robi się miękkie i traci sprężystość
- przelewanie zimną wodą po odcedzeniu – powierzchnia gorzej łączy się z sosem
Warto zostawić 2-3 łyżki wody z gotowania przed odcedzeniem. Taka skrobiowa woda przydaje się wtedy, gdy po połączeniu z sosem całość wychodzi zbyt gęsta albo makaron potrzebuje jeszcze 30-60 sekund dojścia na patelni. Samo odcedzenie zrób od razu po ugotowaniu. Trzymanie penne w durszlaku przez kilka minut sprawia, że zewnętrzna warstwa szybko obsycha, a środek dalej pracuje od resztkowego ciepła.
Jak wykorzystać makaron penne w sałatkach, zapiekankach i daniach na wynos?
Do sałatek najlepiej ugotować penne o 30-60 sekund dłużej niż do podania od razu z sosem, ale bez rozmiękczenia. Po odcedzeniu można krótko przelać je chłodną wodą i rozłożyć na 2-3 minuty, żeby odparowało. Wtedy makaron mniej się klei w pojemniku i nie wchłania dressingu tak mocno, że po godzinie staje się suchy. Do lunchu do pracy sprawdza się też 1 łyżka oliwy na 250 g ugotowanego makaronu, wymieszana przed dodaniem reszty składników.
W sałatkach najlepiej sprawdzają się dodatki pokrojone na kawałki zbliżone do średnicy rurki. Duże kawałki kurczaka, mozzarelli czy warzyw lądują obok makaronu zamiast tworzyć spójną całość. Lepszy efekt daje drobniejsze krojenie.
- Sałatka warzywna – penne, pieczona papryka, ogórek, oliwki, czerwona cebula, feta, dressing z oliwy i cytryny
- Sałatka białkowa – penne, grillowany kurczak albo tuńczyk, pomidorki, rukola, parmezan, sos jogurtowy
- Sałatka do lunchboxa – penne, brokuł, suszone pomidory, ciecierzyca, pestki dyni, lekki winegret
Do zapiekanek lepiej ugotować makaron trochę za krótko niż za długo. Jeśli potem spędzi 20-30 minut w piekarniku, wystarczy wyraźne al dente, zwykle 2 minuty krócej niż podaje producent. Sos powinien być trochę rzadszy niż do podania na patelni, bo część płynu makaron wchłonie w piekarniku. Na 250 g suchego penne dobrze sprawdza się około 500-600 ml sosu i 100-150 g sera na wierzch. Przy mniejszej ilości sosu zapiekanka wychodzi sucha, szczególnie po odgrzaniu następnego dnia.
W naczyniu lepiej wymieszać makaron z dodatkami przed posypaniem serem, zamiast układać wszystko warstwami. Penne wtedy równiej rozprowadza sos i środek zapiekanki nie zostaje suchy. Dobrze wypadają proste połączenia z wyraźnym smakiem:
- Pomidory i mozzarella – passata, czosnek, bazylia, mozzarella, odrobina parmezanu
- Kurczak i brokuł – lekki sos śmietanowy, czosnek, brokuł blanszowany przez 2-3 minuty, starty ser
- Szpinak i ricotta – szpinak podsmażony z czosnkiem, ricotta, gałka muszkatołowa, twardy ser do zapieczenia
W daniach na wynos liczy się to, jak makaron zachowa strukturę po 2-4 godzinach w pojemniku. Najlepiej sprawdzają się wersje z sosem emulsyjnym, pomidorowym albo z dodatkiem oliwy. Bardzo gęste sosy serowe szybko tężeją, a lekkie sosy na bazie samego jogurtu potrafią puścić wodę. Jeśli posiłek ma być odgrzewany, przed zamknięciem pojemnika lepiej dodać 2-3 łyżki wody albo dodatkowego sosu na porcję. Po podgrzaniu makaron nie będzie suchy na brzegach.
Przy pakowaniu gotowego dania dobrze sprawdza się prosty układ: 60-80 g suchego penne na porcję, 120-150 g warzyw i 100-150 g źródła białka. Taka proporcja daje sycący posiłek, który po odgrzaniu nadal smakuje jak normalny obiad, a nie jak sam makaron z dodatkami.
Z czym łączyć penne, żeby szybko przygotować sycący obiad?
Najprościej oprzeć taki obiad na proporcji 100 g suchego penne na osobę i dodać składnik, który syci na dłużej: mięso, strączki, ser albo jajko. Do tego warzywa i sos, który połączy całość w 10-15 minut. Jeśli w lodówce masz tylko kilka produktów, penne dobrze sprawdza się w prostych zestawieniach i nie wymaga długiego gotowania dodatków.
Przy mięsie najlepiej sprawdzają się małe kawałki, zamiast dużych filetów dorzuconych obok makaronu. Kurczaka albo indyka pokrój w kostkę 1,5-2 cm, dopraw solą i pieprzem, a potem smaż 6-8 minut. Dodaj cebulę, cukinię, paprykę albo pieczarki, a na końcu połącz wszystko z ugotowanym penne i 2-4 łyżkami sosu. Na 2 porcje zwykle wystarcza 250-300 g mięsa i 300-400 g warzyw.
Jeśli obiad ma być bez mięsa, najlepiej wybrać produkt z większą ilością białka. Najprostsze opcje to:
- ciecierzyca – 1 puszka na 2-3 porcje, dobrze łączy się z pomidorami, szpinakiem i fetą
- soczewica – 150-180 g ugotowanej na 2 porcje, pasuje do cebuli, marchwi, passaty i wyrazistszych ziół
- mozzarella lub feta – 100-150 g na 2 porcje, lepiej dodać pod koniec, żeby ser nie rozpłynął się całkiem w sosie
- tuńczyk – 1 puszka na 2 porcje, pasuje do oliwy, pomidorów, kaparów albo groszku
- jajko – 1-2 sztuki na porcję, gdy chcesz zrobić szybką wersję z podsmażoną cebulą, pieprzem i tartym serem
Warzywa najlepiej dobierać według czasu obróbki. Szpinak, mrożony groszek, cukinia i pomidorki koktajlowe pozwalają zamknąć obiad w kwadransie. Brokuł, kalafior czy marchew lepiej wcześniej podgotować albo pokroić drobniej, bo inaczej makaron będzie już gotowy, a dodatki nadal zostaną zbyt twarde. Na 1 osobę zwykle wystarcza 150-200 g warzyw, jeśli mają faktycznie nasycić, a nie tylko pojawić się na talerzu.
Jeśli chcesz uniknąć zgadywania proporcji, trzymaj się kilku sprawdzonych zestawów:
- kurczak, cukinia, suszone pomidory, odrobina śmietanki
- tuńczyk, passata, cebula, oliwki
- ciecierzyca, szpinak, czosnek, feta
- pieczarki, por, mascarpone lub serek naturalny
- brokuł, czosnek, tarty ser długo dojrzewający
Przy prostych składach liczy się kolejność.
- Najpierw podsmaż bazę.
- Potem dodaj składnik białkowy.
- Następnie warzywa.
- Na końcu wmieszaj makaron z odrobiną wody po gotowaniu.
Wystarczą 2-3 łyżki, żeby całość nie była sucha i lepiej połączyła się na patelni. Jeśli gotujesz na dwa dni, lepiej zrobić trochę więcej dodatków niż samego makaronu. Penne po podgrzaniu nadal trzyma formę, ale danie wypada słabiej, gdy proporcja makaronu do reszty jest zbyt duża. Bezpieczny układ to około 200 g suchego penne i 500-700 g łącznej masy dodatków na 3 porcje.
Jakie marki mają w ofercie makaron penne?
Na półce najłatwiej znaleźć penne marek dostępnych w marketach i dyskontach, ale różnice między nimi widać już po składzie i powierzchni makaronu. Do gęstszych sosów lepiej sprawdza się wersja z semoliny z pszenicy durum i wyraźnie oznaczonym wariantem rigate. Przy tańszych produktach dobrze sprawdzić też czas gotowania – jeśli zakres wynosi 9-13 minut, zwykle oznacza mniej równą jakość niż przy krótszym i bardziej przewidywalnym czasie 10-11 minut. Warto też spojrzeć, czy rurki są równe, czy brzegi nie są popękane i ile połamanych sztuk widać przez opakowanie.
Na sklepowych półkach regularnie pojawiają się między innymi takie marki:
- Barilla – szeroko dostępne penne rigate i penne lisce, zwykle z semoliny durum, o równym kształcie i przewidywalnym czasie gotowania.
- De Cecco – częsty wybór przy makaronach o bardziej szorstkiej powierzchni, dobry tam, gdzie sos ma trzymać się makaronu, a nie zostawać na dnie talerza.
- Lubella – łatwo dostępna marka z podstawowego segmentu cenowego, dobra do codziennego gotowania, choć przed zakupem najlepiej sprawdzić skład konkretnej linii.
- Goliard – marka spotykana w wielu marketach, zwykle ma w sprzedaży klasyczne penne z pszenicy durum w średniej półce cenowej.
- Combino – penne dostępne sezonowo lub stale w Lidlu, wygodne przy większych zakupach i gotowaniu na 3-4 porcje.
- Italiamo – włoska linia z Lidla, często obejmuje makaron z semoliny durum i lepszą strukturę niż najtańsze odpowiedniki.
- Molisana – marka obecna w części supermarketów i sklepów internetowych, częściej wybierana przez osoby zwracające uwagę na jakość ziarna i sposób suszenia.
- Carrefour – marka własna sieci, zwykle z niższej półki cenowej, z jakością zależną od serii i producenta.
- Auchan – marka własna sieci, zwykle z niższej półki cenowej, z jakością zależną od serii i producenta.
- Kaufland – marka własna sieci, zwykle z niższej półki cenowej, z jakością zależną od serii i producenta.
- Biedronka – marka własna sieci, zwykle z niższej półki cenowej, z jakością zależną od serii i producenta.
Przy zakupie porównaj cenę za 100 g, a nie tylko za całe opakowanie. Paczka 500 g za 4,99 zł i paczka 400 g za 4,49 zł mogą wyglądać podobnie, ale po przeliczeniu różnica jest wyraźna. Do codziennego gotowania dobrze wypadają produkty z przedziału 3,50-7,00 zł za 500 g. Powyżej tej kwoty zwykle płacisz za lepszą semolinę, staranniejsze formowanie i bardziej powtarzalny efekt po ugotowaniu.
Jeśli kupujesz taki makaron pierwszy raz, najprościej sprawdzić trzy rzeczy: skład, typ powierzchni i kraj produkcji. Im krótsza lista składników, tym lepiej – w klasycznej wersji wystarczy semolina z pszenicy durum i woda. Gdy zależy ci na przewidywalnym efekcie w sosie, lepiej kupić drugi raz sprawdzoną markę niż za każdym razem brać inną paczkę z promocji.



